Fragment rozmowy z dr hab. prof. APS Maciejem Zychowiczem, opublikowany w książce dr Magdaleny Janoty-Bzowskiej „Spotkanie z mistrzem – dyskusje w obszarze sztuk pięknych”, wydanej nakładem Wydawnictwa Akademii Pedagogiki Specjalnej, pod patronatem Instytutu Edukacji Artystycznej APS im. Marii Grzegorzewskiej, Warszawa 2020

Twoim miejscem na Ziemi jest Kraków. Tu masz swój dom i pracownię.
W Pychowicach, dawnej wsi nad Wisłą, należącej już do Krakowa, pojawił się dom na sprzedaż. Dla mnie było to miejsce naznaczone sentymentem. Przez Pychowice zawsze jeździłem na wagary do Tyńca. Tu robiłem zawsze przerwę na oranżadę. Drugą okolicznością było to, że oboje z żoną mieliśmy ulubioną książkę dzieciństwa. Była to „Fizia Pończoszanka” Astrid Lindgren. W domu, który oglądaliśmy, zobaczyliśmy tę książkę przy piecu. Przeznaczona była na podpałkę. Dwie ostatnie kartki były wyrwane. Powiedzieliśmy właścicielce, że kupujemy ten dom, byleby nie spaliła książki. Historyczny egzemplarz zabrała po latach nasza córka. Uzupełniła ostatnie dwie strony i książka dalej jest w użyciu. Utrzymujemy, że kupiliśmy ten dom z powodu Fizi Pończoszanki.

Jak określiłbyś swoją twórczość rzeźbiarską?
Wszystko, co robię w dziedzinie rzeźby ma charakter osobistej twórczości. Rzeczy, które powstają na zamówienie prywatne nie są bardziej osobiste od tego, co robię w przestrzeni sakralnej. Jestem chrześcijaninem. Mam poczucie, że to jest świat moich tematów i sensów. Mówię w przestrzeni publicznej o tym, o czym i tak bym mówił. To, że mam do dyspozycji przestrzeń, w której mogę zadziałać większymi formatami, a skala w rzeźbie jest rzeczą ogromnie ważną, to szczególna korzyść. To, że muszę zawrzeć pewne kompromisy jest naturalną trudnością. Te kompromisy dotyczą najczęściej funkcji, a nigdy właściwie koncepcji artystycznej czy formy. Moja granica kompromisu jest bardzo usztywniona w związku z czym, posiadam szuflady pełne projektów niezrealizowanych. Czasami, po latach, myślę, że dobrze się stało, że myśl była nie całkiem dojrzała. Czasami stwierdzam, że pomysł był całkiem ciekawy i szukam dla niego nowego miejsca.

To znaczy, że wracasz do rzeczy z szuflady?
Tak. Ostatnio zrealizowałem duży obiekt, który wymyśliłem już szereg lat temu. Zaadaptowałem wcześniejszy koncept do nowej przestrzeni. Ostatnio robiłem tabernakulum, które jest częścią tej realizacji. Wśród projektów znalazłem taki, do którego miałem przekonanie. Tam była sensowna myśl. Udaje Ci się nakłonić inwestorów do przyjęcia Twoich pomysłów? Bardzo często trafiam na zamawiającego, który wie dokładnie, jak praca ma wyglądać. Używam wtedy sprawdzonej konstrukcji retorycznej. Mówię: to pięknie, jeśli inwestor jest zaangażowany i ma swoją wizję, bo świadczy to o jego emocjonalnym związku z przedsięwzięciem. Jeśli jednak wizja przekroczy pewien próg konkretyzacji, to nie pozostaje mu nic innego, jak zawinąć rękawy i ją zrealizować. Zazwyczaj prowadzi to do zrozumienia i okrągłych słów o wolności twórczej. Często rzecz kończy się owocną współpracą. Próbuję zazwyczaj dowiedzieć się, jaka jest myśl główna inwestora, jakie ma wyobrażenie o sensach jakie ma nieść konkretna przestrzeń. Jednak mój projekt jest nienaruszalny, bywa, że tworzę alternatywne wersje. Jeśli nie spotkamy się w naszych wyobrażeniach, to odstępujemy od działania. Często wtedy, kiedy inwestor uzna moje rozwiązanie za zbyt śmiałe. W moim przekonaniu, w swoich projektach zmierzam zawsze do podstawowej komunikatywności. Jednak czasem na warunki Kościoła wydają się zbyt śmiałe.

Powiedziałeś odstępujemy. Kogo miałeś na myśli?
Od lat współpracuję z Adamem Brinckenem. Zaczęliśmy od Drogi Krzyżowej w Jarosławiu. Zaczęło się od tego, że kierowaliśmy Związkiem Polskich Artystów Plastyków w Krakowie po odzyskaniu niepodległości i zaprzyjaźniliśmy się. Przedtem, w 1986 roku, pojechaliśmy razem do Rzymu – pierwszy raz na zachód! Zaproszono nas na światowy kongres i wystawę Międzynarodowego Stowarzyszenia Artystów Chrześcijan, który odbywał się w Santo Stefano Rotondo. Przez dwa tygodnie chodziliśmy po Rzymie i zawsze stawaliśmy przed tymi samymi dziełami, czasami znanymi, czasami nieznanymi. Stwierdziliśmy, że to jest rzadka wspólnota wyborów estetycznych, że powinniśmy kiedyś spróbować nałożyć na siebie nasze odmienne, rzeźbiarską i malarską, formy działania.

dr Magdalena Janota-Bzowska


dr hab. prof. APS Maciej Zychowicz

Ukończył Akademię Sztuk Pięknych w Krakowie uzyskując w 1981 roku dyplom z wyróżnieniem w pracowni rzeźby pracą „Gombrowicz – portret wielokrotny”. W tym samym roku praca rzeźbiarska została wystawiona w galerii „Zachęta” na ogólnopolskiej wystawie „Dyplom 1981”. W 2005 roku uzyskał doktorat na Wydziale Rzeźby krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pracą zatytułowaną „Poszukiwanie nowej ikonografii”. W 2011 roku na Wydziale Rzeźby krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych obronił pracę habilitacyjną. Temat rozprawy nosił tytuł „Droga”. Od 2007 roku prowadzi pracownię rzeźby w Instytucie Edukacji Artystycznej Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Od 2011 roku pracuje na stanowisku profesora nadzwyczajnego. W latach 2013-2019 pełnił funkcję dyrektora IEA. Jego domeną jest rzeźba sakralna. Jest także autorem licznych artykułów i referatów, organizatorem i uczestnikiem konferencji, warsztatów i plenerów. Na stałe mieszka w Krakowie.

Graduate of the Kraków Academy of Fine Arts, where he obtained a diploma with distinction from the sculpture studio for the work “Gombrowicz – A Multiple Portrait”. That same year his sculpture was featured at the Zachęta Gallery as part of the countrywide exhibition “Dyplom 1981”. In 2005, he obtained his PhD from the Department of Sculpture at the Kraków Academy of Fine Arts for the work In Search of a New Iconography. In 2011, he obtained his habilitation at the same department for a work entitled “The Way”. Since 2007, he has been heading the sculpture studio at the Maria Grzegorzewska University Institute of Art Education. An associate professor since 2011. In 2013-2019, he served as director of the IEA. He specializes in sacred sculpture. He is the author of numerous articles and papers, an organizer and participant of conferences, workshops, and open-air workshops. He lives in Kraków.


By continuing to use the site, you agree to the use of cookies. more information

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close